jak przetrwać porzucenie, czyli poradnik dla potrzebujących

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Po pierwsze, jeśli jesteś osobą porzuconą, oznacza, że jesteś osobą głupią. Zazwyczaj w dochodzeniu do siebie po rozstaniu chodzi o to, by zrozumieć kilka podstawowych prawd, a to, że osoba porzucona jest głupia, jest pierwszą z nich.

W tym momencie na sali, co najmniej jeden w miarę trzeźwo myślący, opuszczony przez miłość swojego życia desperat powinien zapytać prowadzącą kurs przetrwania: „Ale dlaczego?”.  Dlatego, że nie odeszła pierwsza.

Zawsze, ale to zawsze (dobra, w 99,9%) jest okres przejściowy, kiedy wszystko się pierdoli. Głupi sądzi, że da się przez to przejść, bez szwanku. Głupi sądzi, że skoro się stara, ale to nic nie daje, to powinien starać się bardziej. Nie da się tego robić za dwoje w związku. Tu, obowiązkami trzeba dzielić się pół na pół. Kiedy jedna z tych stron dochodzi do wniosku, że nie daje rady ich wypełniać – podziękować za poświęcony czas. Uścisnąć dłoń, odwrócić się na pięcie i…

…chwycić za telefon i spotkać się z kimś, kto będzie wysłuchiwał „ale dlaczego?! czy coś ze mną jest nie tak?!”.

Zabaw się.

Upij się, ale zrób to na naprawdę dobrej imprezie. Z najlepszym towarzystwem. Nabijaj się z eks, przeklinaj jego/jej imię, opowiadaj kompromitujące dla drugiej strony historie. Ogranicz to, do tego jednego wieczoru. Usprawiedliwia Cię trauma i alkohol.

Pozwól sobie na kaca.

Kac jest konieczny. Niech trwa nie dłużej niż tydzień. Później wracaj do wszelkich obowiązków, przyjemności. Kac, to czas kiedy możesz wspominać, palić zdjęcia, usuwać smsy, nagie zdjęcia i wspólne filmy porno. Masz status singla, a to jest zajebisty status.

Pozwól sobie na niedyspozycję, komedie romantyczne, kubełek lodów, kilka smutnych wieczorów w pidżamie z puszką piwa, rozpamiętując i płacząc.

Unikaj portali społecznościowych…

a najlepiej nie zbliżaj się do telefonu, komputera, faksu, urzędu pocztowego, gołębi pocztowych, czy innych środków i urządzeń za pomocą, których możesz skontaktować się z eks.

Nie kontaktuj się z eks i nie pozwól na zbyt swobodne kontakty z Tobą. Nie miej jednak nadziei na to, że sms z życzeniami urodzinowymi oznacza „Kocham Cię, wróć do mnie!”.

Pokazywanie eks jaką to się jest zajebistą jednostką i jak bardzo cieszy Cię status singla po kilkunastu godzinach od zerwania NIE BĘDZIE wiarygodne. Nie będzie też po tygodniu. Zacznij to manifestować dopiero, gdy zaczniesz to doceniać. A najlepiej to w ogóle nic nie manifestuj.

Nie oczerniaj publicznie eks.  Nie pisz na śledziku, jak bardzo go nienawidzisz, na blipie jak bardzo cierpisz, a na facebooku , że miała krzywe cycki, albo miał małego. Nikogo to nie interesuje, a tylko kumpel od wódki, albo psiapsióła wcisną przycisk „I Like it!”. I nie dlatego, że ich to obchodzi, czy cieszy. Zrobią to, bo Ci współczują.

Mszcząc się, zaprzeczasz wszystkim wcześniejszym wyznaniom miłości. Chyba, że okazuje się, że facet ma poza tobą 3 żony i 10 dzieci, a kobieta puszczała się z Twoim ojcem, bratem, najlepszym kumplem i psem… W tedy masz do tego pełne prawo.

Zrozum drugą stronę.

W większości wypadków mamy do czynienia z ludźmi normalnymi. W końcu sami ich wybraliśmy i tak bardzo za nimi rozpaczamy. Dlatego musimy zrozumieć, że nie ma nic przyjemnego w tym, by ktoś, kogo opuściliśmy (czyt. zraniliśmy, a to raczej wątpliwie przyjemne) żalił się, mówił jak cierpi. Poza tym – odrobina godności!

Face it!

Z rozstaniem, to jak otrzymaniem wiadomości o ciężkiej chorobie.

– zaprzeczenie (kocham Cię, wróć do mnie! co takiego zrobiłem? poprawię się!)

– złość (ty bydlaku! już masz inną?! nigdy nie miałam orgazmu! udawałam! wolę kobiety! i wszystkie szowinistyczne/feministyczne teksty…)

– depresja (o matko! zostanę starą panną!/ już nigdy nie umoczę!)

– pogodzenie się z faktem (idę na fitness!)

Jeśli mimo wszystko nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś Cię zostawił, poproś kogoś z bliskich, by walił patelnią w łeb dopóki nie zaczniesz móc.

PS: Zazwyczaj i tak nie boli nas tak bardzo fakt, że kogoś uczucia się skończyły, ale to, że nadał nam status osoby porzuconej, czyli w jakiś sposób mniej wartościowej. Od nas przecież się nie odchodzi, bo jesteśmy fantastyczni w każdym calu. Jak jest się kobietą, to wszystko robi się jeszcze bardziej pochrzanione, bo „kobieta może wybaczyć Ci wszystko, tylko nie  to, że jej nie kochasz”. Duma porzuconych, to ona zmusza nas do oczerniania, do manifestowania, czyli do robienia z siebie kompletnych idiotów.

PS2: Nie, zazwyczaj nie stosuję się do własnych rad. Przynajmniej nie do wszystkich.

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*