make life easier3

make life easier

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Po raz pierwszy decyduję się napisanie recenzji innego bloga. W dodatku bloga, który narobił więcej zamieszania niż Kominek, który sprawia ostatnio wrażenie, że przestaje lubić swoją pracę, czy też przechodzi okres wypalenia.

O jakim blogu mowa? O blogu, który zupełnie mnie zaskoczył. O blogu, którego współtwórczynią jest Kasia Tusk.

Prasa plotkarska przyzwyczaiła nas, do dziwnych informacji na temat córek polityków, ich znajomości, czy imprez. O ile oswoiliśmy się z Olą Kwaśniewską, o tyle zła sława Herbuś stawia znak zapytania, na „prowadzenie się” Wałęsówny (nie wiem której). Portale plotkarskie zrobiły blogowi świetną reklamę, nawet nudne zdjęcie Kasi wychodzącej z salonu urody robi hałas, a hałas przyciąga uwagę.

(tak, staram się regularnie przeglądać plotka i pudelka, moje życie bez tego byłoby nudne i musiałabym pisać magisterkę)

Domyślacie się więc jaka była moja reakcja, kiedy dowiedziałam się, że córka premiera prowadzi bloga i to (o zgrozo!) bloga o modzie. Rok, może dwa lata temu miałam bzika na punkcie szafiarek, tego co pokazują i o boże jakie one fajne! Dowiedziałam się co oznacza słowo vintage, kupiłam okulary Wayfayer, miętowy lakier do paznokci i marzyłam o platformach.   Szafiarek robiło się co raz więcej. Przeglądałam co raz więcej blogów i nagle zaczęło do mnie trafiać –  90% z nich wygląda tak samo. Skarpetki do sandałów, kujonki, torebki z e-torebka.pl, koturny, platformy, wszystkie palce opierścionkowane, a pierścionki z dzikami, jeleniami, świniami i bobrami. Sowy, sowy, skórzane legginsy, camel. Zaczęło wiać nudą. Do tej pory przeglądam 3 blogi szafiarskie, które jako tako dobrze się ogląda, ale już nie staram się czytać, tego co waćpanny na nich umieszczają. Tym bardziej komentować, kiedy usuwa się wszelkie nie piejące w zachwycie komentarze (zauważyliście, że szafiarki mają często strasznie upierniczone buty? I nikt mi nie wmówi, że 2-3cm luzu pomiędzy butem a piętą, to efekt szczupłej stopy…).

Wracając do Kasi – nie spodziewałam się niczego dobrego, bo skoro zwykłe dziewczyny pokazujące swoją szafę, są tak pretensjonalne i zmanierowane, a co raz więcej pojawia się na ich blogach konkursów, nici dentystycznych, reklam, czy fotek z modowych imprez, to co dopiero będzie u córki premiera? Wiecie jak to jest z nami, polaczkami… Nie znamy, nikt nam nic nie zrobił, ale ponieważ ma lepiej od nas (chociaż nawet nie wiemy na czym to lepiej miałoby polegać) z miejsca jesteśmy uprzedzeni. Tak, też było i ze mną. I wiecie co? Głupiam niemożebnie!  Kajam się okrutnie!

Okazało się, ze blog Kasi i Zosi, to coś czego mi brakowało. Ciepły, pastelowy w dodatku do robienia life easier, bo jak patrzy się na zdjęcia na blogu, to człowiekowi wydaje się, że zdecydowanie brakuje mu w życiu prostych przyjemności, naiwnej estetyki i nienachalnych opinii. Taki właśnie jest Make Life Easier, bezpretensjonalny, praktyczny, ciepły. Chce się go oglądać i chce się czytać, a wbrew pozorom nie jest tylko o modzie. Blog o wszystkim, znajdziemy tam proste przepisy (skoro ja mówię, że proste, to już coś znaczy), recenzje książek, filmów. W strojach, które dobiera Kasia można spokojnie wyjść na ulicę, są ładne, proste, nie wymagają poświęceń, jak odsłanianie gołych nóżek zimą, czy buty w których nieumiejętne chodzenie grozi kalectwem (i mówi to dziewczyna skazana na 10cm obcasy). Wszystko opowiedziane za pomocą ładnych, wesołych, może trochę słodkich zdjęć, i  lekkiego, ciepłego stylu. Zupełnie inaczej niż ja. :)

Kochani, polecam! Pomimo, że wiem, że taką recenzję o kant dupy można rozbić. Wpadnijcie tam, przekonajcie się.  Mnie ten blog nastraja do bycia miłą, a to już coś.

PS:  W całym ogromie szczęścia, jakie mnie spotyka zaczynam nawoływać ludzi do bycia miłymi, a nie szyderczo-oziębłymi.  Bycie uprzejmym i ustąpienie babci miejsca w tramwaju nie jest modne. Wszyscy chcemy być House`m, chcemy być vintage, zajmować się fotografią, biegać z kubkiem ze starbucksa, udając, że widzi się głębszy sens w filmach Lyncha, Almodóvar wcale nie jest kiczowaty, a Allen czymś potrafi zaskoczyć, w dzień nie mieć dla nikogo czasu i narzekać, że jest się singlem, nienawidzić Coelho, zachwycać się Ulissesem, którego się nie rozumie, wieczory spędzać poza domem, słuchać dubstepu, lub indie. I być takim cwaniakiem, pewnym siebie, głupio-mądrym, któremu mam ochotę rzucić kiepem w twarz polaną benzyną. To, że znajdując się w centrum happeningu o tym, że kocha się Szczecin, na pytanie dlaczego się go kocha odpowiada:  – A skąd Pan wie, że kocham Szczecin? – tonem prześmiewczym. A nie kocha Pani? – pyta zdezorientowany dziennikarz. No,  kocham. – odpowiada tonem oczywistej oczywistości.

Miłujcie się.

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

8 Comments

  • świetnie ujęłaś to co dzieje się w środowisku szafiarek…
    ja też niestety dałam się nabrać na miętowy lakier i platformy.
    jedno mnie cieszy, że w końcu zorientowałam się o co w tym wszystkim chodzi :) podobnie dzieje się w środowisku you tube skupionym wokół makijażu. najważniejsze to nie poddać się wpływom. :))
    co do blogu make life easier jest ok, tylko jedno mnie trochę w nim irytuję to że Kasia T. chce za bardzo udowodnić, że jest przeciętną dziewczyną, a moim skromnym zdaniem do przeciętnych nie należy, ale tak jak wspominałam to jest moje zdanie…
    pozdrawiam, blog świetny.

    View Comment
  • Ja też bardzo lubię bloga Kasi i zgadzam się z autorką recenzji. Blog jest lekki i przyjemny, a stroje Kasi jednocześnie praktyczne, klasyczne ale z odrobiną fantazji ;)odwiedzam go systematycznie i polecam:)

    View Comment
  • Tak samo sądzę!:) Od jakiegoś czasu mam takie samo zdanie jak Ty na temat tych szafiarek. 80% moich strojów jest ciekawsza. Wszystko TO SAMO. kwiatuszki, legginsy, WINTYDŻ ELO.

    a blog Kasi Tusk lubię bardzo. Faktycznie może trochę za słodki, ale przyjemny.

    View Comment
  • Kocham ostatni akapit [ten przed pozdrowieniem, rzecz jasna]. Przeczytam go jeszcze 30 razy, bo tak ładnie oddaje obraz dzisiejszych apple-studentów. Jednak sama przyznaj – po studentkorach to miła odmiana. Chociaż nie wiem, czy to na pewno zmiana na lepsze ;]

    View Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*