Archive for Styczeń, 2012

szef idealny

Nie istnieje, zdaję sobie z tego sprawę. Wy też o tym wiecie, ale pozwólmy sobie na ten luksus by na chwilę pomarzyć i pogdybać, jakie cechy mogłaby meć taka istota, być może byłby to:

SPYCHOLOG NIESTOSOWANY

Czyli, nie kazałby nam na 3 dni po dostaniu maila w sprawie odesłania ważnych i pilnych dokumentów, które nie wiadomo, jak wyglądają i gdzie są, zostawiać to na naszej głowie i naszej odpowiedzialności. Prawdopodobnie nie musielibyśmy w tedy dzwonić po tych nieszczęsnych trzech dniach do swojego przełożonego z informacją „Pani A., ale my nie mamy tych dokumentów, przynajmniej, ja nie potrafię ich znaleźć…”

Po niezamówieniu dla klienta towaru, nie mówiłby Ci „Porozmawiaj z nim, bo on mnie opierdoli”.

W dniu składania zamówienia do centrali, pomimo tego, że tym zamówieniem zajmował się już 2 dni wcześniej, nie zostawiałby Ci do dopisania do niego pozycji z długiej listy rzeczy, które zamówić można i tych, którym wygasły nam już prawa autorskie, tylko dlatego, że sam nie wiedział które, to które.  I nie dzwoniłby do Ciebie w Twój dzień wolny, z pytaniem, dlaczego, jednak tego nie zrobiłeś.

BIORĘ NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Mógłby jeszcze, kiedy coś się stanie, czegoś się nie zrobi, coś przeoczy (mówię w formie bezosobowej, bo szef nigdy nie przyzna się że to właśnie jego zaniedbania), wziąć na siebie odpowiedzialność, powiedzieć jestem szefem, jeśli coś nie zostało zrobione, to moja wina.

JESTEM DYSPOZYCYJNY

Mógłby, kiedy zbliża się wizyta Szefa Wszystkich Szefów zrezygnować z dni wolnych (wszak taka wizyta zdarza się góra raz w roku)  i zająć się przygotowaniem obiektu, za który jest odpowiedzialny, nie zostawiając tego na głowie szarych pracowników, których podejmowane decyzje zawsze są złe.

DZWOŃ, JAK MASZ PROBLEM

Mógłby być otwarty na pomoc i pytania swoich podwładnych, zamiast mówić:

- możecie do  mnie dzwonić przez 2 godziny bo później będę na pogrzebie

- możecie do mnie dzwonić jak mnie nie ma, ale jak mnie NIE MA, że NIE MA, to nie dzwońcie

- nie dzwońcie do mnie bo jestem zmęczona

- nie dzwońcie do mnie, bo będę w szpitalu (po dwóch dniach) we Wrocławiu (kolejnego dnia) w Berlinie, nie biorę telefonu, więc i tak nie odbiorę – po czym wysyła Ci maila, a ip komputera z którego został wysłany wskazuje , że nie ruszył tyłka z miasta.

SPRAWIEDLIWY

Nie mówi Ci, że układał grafik pod siebie, bo musi odpocząć. Chodzi ubrany według dresscodu firmy, i wypełnia wszystkie obowiązki, które sam narzucił pracownikom.

OAZA SPOKOJU

A przynajmniej nie mów Ci, że jak dostanie opierdol z góry, to będzie na Tobie odreagowywał.

TOLERANCYJNY

Nie mówi Ci, że widać, że Twoja niepełnosprawność przeszkadza Ci w pracy, że w gruncie rzeczy nic do Ciebie nie ma, ale nie chce z Tobą pracować.

PRAWY

Nie każe Ci majstrować przy listach obecności podrabiając na nich podpisy osób, które już nie pracują razem z Tobą.

CZUJĘ SIĘ ŚWIETNIE

Mógłby chodzić przez jeden dzień w pracy uśmiechnąć się i powiedzieć, że czuje się dobrze, że nic go nie boli, nie ma półpaśca, anginy, grypy, gorączki, bólu pleców, czy bólu istnienia.

Boże, ileż jeszcze mogłabym mieć życzeń na temat, jaki mógłby być mój szef!

Tags: , , , ,

typy klientów

Wiem, co mogłabym napisać i dlatego właśnie nie piszę. Jedyne co mogłabym z siebie wykrzesać to kolejne narzekania w stronę mojej pracy, której już po 3 miesiącach mogę stwierdzić z całą stanowczością, nienawidzę. Nie to, że nie lubię, ale szczerze nienawidzę. Za to, jak tam jest niech powie Wam fakt, że w ciągu 3 miesięcy, jedna kierowniczka została zwolniona i zdaje się, że w toku jest sprawa oskarżenia o kradzież. W ciągu tego okresu zmienił nam się kierownik regionalny. Do zmiany kierownika regionalnego kurier nie miał płacone za rozpaletowywanie towaru, więc same to robiłyśmy. Te kartony z książkami trochę ważą. tak ze 20kg więcej niż ustawa przewiduje. Z początkowej ekipy w pracy zostałam tylko ja. Odeszły 3 osoby, 2 z powodów, przez które ja ciągle tak bezsilnie ogarniam rano swoje zwłoki i czołgam się do autobusu.

A oto coś o pracy w księgarni. Kilka typów klientów:

1. Gratisowiec

Typ, który podchodzi do kasy obładowany książkami i innymi gadżetami, które sprzedajemy. Osiąga kwotę, od której wydajemy tandetne w większości gratisy. Wyciąga jeszcze kilka gratisów na teksty:

„bo to dla koleżanki chorej na raka”

„bo ja mam dwójkę/trójkę/dziesiątkę dzieci i będą się kłócić”

„bo ja wiem co mi się należy”

„bo to dla przyjaciela, który ma depresję”

A później nawet nie odchodząc od kasy, zaraz po wydrukowaniu paragonu stwierdza, że coś jednak wziął niepotrzebnie i robi zwrot na połowę, gratisy zachowując.

2. Dobrze poinformowany „ja wiem, co mi się należy!”

Oni wiedza, wiedzą najlepiej.  Są po kilkanaście lat w „klubie” zapominając, ze ów „klub” już nie istnieje. Tak więc temu dajesz całą torbę gratisów, a pani, która kłóci się i grozi, że będzie pisać, jacy to my oszuści nie chcąc jej dać wykorzystać rabatu na 10%, za książki z wyprzedaży o wartości 12 zł, dostaje w końu ten należący się jej rabat na 1,20 zł.

Powinnam mieć wielką kartkę zamiast identyfikatora „promocje się nie sumują”, a na pytania o rabat grzecznie odpowiadać iż jest on stolicą Maroka.

3. Reklamujący

Klient, który ciągle coś zwraca. Potrai zwrócić po tygodniu książkę twierdząc, że mu się nie podobała.

4. Prezentowy

Chce kupić prezent. Książkę. Nie mają pojęcia co osoba, która ma być obdarowana lubi, co czyta, czym się interesuje. Czasami nie mają pojęcia o kim ma być biografia, której szukają:

- Szukam książki o Kilonilu.

- Przepraszam, o kim?

- O Kilonilu.

-A kto to był?

- No ten prezydent z Chin, co umarł w tym tygodniu.

ALBO

- Szukam prezentu dla siostry, coś takiego ładnego, śpiesznego o miłości.

Pokazuję kilka tytułów.

- Ojej jakie ładne kwiatki! (na okładce) Wezmę tą!

5. Miłośnik feng-szuji

Grzebie, otwiera, przestawia,  wedle swojego uznania. Robi syf.  Najpopularniejszy typ.

6. Z innej epoki

Często głuchy. Dzwoni i chce żebym podała mu „majla”, bo przy składaniu zamówienia pracownik infolinii potrzebował adresu e-mail. No to tłumaczę takiemu,  że nie mogę mu podać, bo to chodzi o jego adres e-mail. Staram się wytłumaczyć co to poczta elektroniczna. Pan kończy rozmowę czując się oszukany, że i tak nie podałam mu „majla”.

Jak macie jeszcze jakieś, to dopisujcie :)