:* …

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Comment on fejsik jako medium wszechpotężne by hollyshit.

:*

hollyshit Also Commented

Recent Comments by hollyshit

must have lans!
Nie powinnaś być pewna, że nie osiągam :) Jakiś czas temu przewartościowałam sobie kilka spraw i wydaje mi się, że spuściłam z tonu. Ja odsyłam do motta na górze strony. Taką postawę przyjęłam. Dalej jestem przekonana o swojej bystrości, jednak nie o nieomylności.
Moje dziennikarskie ambicje legły w gruzach, kiedy przekonałam się, że nie nadaję się do takiego zajęcia, do jego tempa. To było jakieś pięć lat temu. Kawał czasu :)

A co do 200 procent z życia – ja bardzo długo walczyłam o prawo do przeciętności, w czasach, gdy grupa szaleńców pokładała we mnie zbyt wielkie nadzieje. Ja nie muszę skakać na bungee, chodzić z imprezy na imprezę, mieć 300 przyjaciół. Jeśli miałabym wybrać model lifestylowy to byłby to „slow”.

Zastrzegam tylko, że nie przypominam sobie, żebym napisała, że marzenia są żenujące. Marzenia są super, tylko różni ludzie mają różne, moje nie dotyczą kariery, zarobków. Nie poddaję tego również ocenie. Zazdroszczę każdemu czegoś po trochu, ale to normalna ludzka cecha:) Tylko zadaję pytanie, po co lans, czy jak to ładnie nazwałaś ekshibicjonizm? Bo jedno bez drugiego nie istnieje, a w social światku można nawet pokusić się o postawienie znaku równości :) Tekst był pisany w nawiązaniu do tematu filmu Coppoli, czyli chwalę się gdzie byłam, co mam na sobie, chociaż jest to rzecz wyrwana z kontekstu, a przedmioty którymi się otaczam mogą nawet nie należeć do mnie. To tak zwane zbieranie lajków, w świecie, gdzie ich ilość świadczy o twojej popularności (w znaczeniu: lubiany, ktoś komu zazdrościmy).

Nie muszę się dzielić z nikim moim życiem, ani poddawać ocenie, czy pozwalać ja jego ocenę :) Chciałabym ograniczyć się do pisania tu raz na jakiś czas i to wszystko. Domyślam się, że moje narzekania powodują, takie, nieprzyjemne spostrzeżenia z Twojej strony. Postaram się ograniczyć! :)

Pozdrawiam!
E.


przyszła panna młoda
Nie uważam za człowieka inteligentnego kogoś, kto posługuje się słowną agresję, jak:
„zamknij mordę”
„Ciesz się, że nie sprzątasz kibli. Ja bym cię to tego nawet nie wziął, bo pewnie się nie nadajesz.”
„to nie ja przegrałem życie”

W dodatku agresją, wobec kogoś, kogo nie zna, więc skąd te emocje? Skąd te mocne słowa? Gdybyśmy się znali (?) i żywiłby Pan do mnie jakiś uraz, szczerze nienawidził i miał powody, to ok. Ale takie emocje budzę w kimś zupełnie mi nieznanym i obojętnym! A to ci sukces!

Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy tak uparcie chcą by ich było na wierzchu, a przecież można być gdzie indziej i podziwiać rzeczy piękne i mądre.

więc – żegnam pana

:*


nie matura, a chęć szczera
Zdaję sobie sprawę, że niektórzy po prostu mieli w życiu pecha i jest im ciężko, ale ja mam przed oczami 2 rodziny ze wsi które znam. Jedna niepełna, gdzie nigdy się nie przelewało, ale studia skończyły 3 osoby, które nigdy nie mały problemów z nauką. Druga, pełna rodzina, gdzie kobieta jest jedyną osobą pracującą i utrzymującą całą rodzinę, gdzie gospodarstwo, które prowadzili upadło, głodzono zwierzęta, a mężczyzna jest wyrzucany z kolejnej pracy z powodu alkoholu. Gorsze są okresy, a nie całe życie. Całe szczęście dziewczyn, które wychowują się mając taki przykład za ojca mają na tyle oleju w głowie, że nauka nie sprawia im trudności, ani nie trzeba zaganiać ich do książek.

Trzeba też zrozumieć pewną rzecz, otóż nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość społeczna. Wszyscy nie mogą żyć w dostatku, ani mieć równych szans (co też jest pojęciem względnym… i utopijnym), jedni mają trudniejszy start i tak już będzie (ciągle podtrzymuję, że ukazujesz obraz polskiej wsi prosto z tvn-u, ja znam zapadłe wioski w których nie ma takich problemów).

A co do matury. Żeby zaliczyć podstawę potrzeba 30%, w liceum żeby zaliczyć kartkówkę czy pracę klasową potrzeba ponad 50%, z zadań na różnym poziomie trudności. Tu nie chodzi o samą maturę, o matematykę. Chodzi o podejście, które podczas studiów jeszcze zaobserwowałam u roczników przychodzących po mnie. Zero inicjatywy, zero działalności studenckiej, tym ludziom się po prostu nie chce. Na zajęciach bezczelnie i otwarcie wyciągają drugie śniadanie, albo przychodzą z kebabem z uczelnianego bufetu, w dodatku kompletny brak kultury osobistej i w dodatku to zawyżone poczucie własnej wartości, przejawiające się w pisaniu skarg na wykładowców. Sytuacja: studenci czekają na zajęcia, fakultet, raptem 6 godzin zajęć z tego przedmiotu, zajęcia z fantastycznym, wyluzowanym i prostudenckim wykładowcą. Wykładowca spóźnia się 15 min, oni zamiast wraz z 16minutą czekania iść do domu , idą do dyrektora instytutu złożyć na wykładowcę skargę. Wykładowca, który w ogóle miał nie robić zaliczenia, uprzedza, że zrobi kolokwium – ot mały odwet, ale materiału jest raptem na ok. 10 stron a4. Zaliczają 2 osoby na roku, reszta twierdzi, że „się uwziął”. To ten sam typ ludzi, co maturzystka z listu, który komentuję w notce. Za takie zachowania, za omawiany list, za takie cwaniactwo winni są rodzice i bezstresowe wychowanie.

Wydaje mi się, że proces mitozy i mejozy, budowa pantofelka, teoria względności, treny Kochanowskiego, rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią, ani to, że stolicą Tuvalu jest Vaiaku na atolu Funafuti były w życiu równie przydatne co funkcja kwadratowa. Tylko na tym polega egzamin dojrzałości, nie powinien być napisany tylko do humanistów z bożej łaski, którzy wychodzą z założenia, że nimi są, bo matma jest ich piętą achillesową. Matura ma za zadanie sprawdzić poziom naszej wiedzy po liceum, wiedzy ogólnej z różnych dziedzin. Bądźmy szczerz, człowiek srednio inteligenty, który z materiałem jest na bieżąco, przerabiał to w ciągu 3 lat i zaliczał, miał organizowane zajęcia powtórkowe, na które trzeba się czasami pofatygować i wstać wcześniej, albo zostać dłużej w szkole, powinien zdobyć marne 30% na zaliczenie, żeby z przynajmniej małym wysiłkiem zdobyć średnie wykształcenie.


nie matura, a chęć szczera
Nie muszę ruszać dupy po książki, studia już skończyłam. Hipokryzja jest mi obca, a polska wieś dobrze znana i wiem, że jeśli nie ma się do czynienia z zapijaczonymi leserami i ofiarami poprzedniego systemu, a z odpowiedzialnymi rodzicami, a nawet z jednym rodzicem to znajdą się pieniądze na edukację i sposoby na zdobycie książek. Zacznijmy jeszcze raz, jeśli we wsi jest szkoła, to jest i biblioteka szkolna, natomiast jeśli dziecko dojeżdża do innej szkoły, w większej miejscowości, to tam TEŻ jest biblioteka szkolna i miejska.
Swoją drogą, w mieszkaniu mamy pełno książek (nie wiadomo skąd, pochowanych po szafach)i nie mamy z nimi co zrobić, są to starsze wydania, ale w stanie idealnym, biblioteki ich nie chcą za darmo, jak już to nowe…
10 zł dziennie nie zapewni przyszłości, ale 100 tak. 100zł przez 12 miesięcy w roku, przez 18lat daje nam 21 600zł. Odkładanie nawet 50zł miesięcznie to już niemałe pieniądze na start.

A co do matury -wątek na forum dla licealistów, o tegorocznej maturze:

http://www.cogito.com.pl/forum/index.php?topic=23290.0
http://www.cogito.com.pl/forum/index.php?topic=23274.0

Widać, że póki co, profil czytelnika, do którego kierowane było „Cogito” za moich czasów i jeszcze wcześniej, czyli do w miarę dobrego licealisty się nie zmienił. Licealiści na tym forum nie narzekają na maturę z matematyki, uznają że była o wiele łatwiejsza niż się spodziewali. Widać maturzysta, maturzyście nierówny, bo tu nie było narzekań.

Dlaczego ujmuję inteligencji już napisałam.


nie matura, a chęć szczera
Nie mogłam się powstrzymać, musiałam odpowiedzieć 😛

Ja myślę że na wsi to powinno być nawet łatwiej znaleźć pół świniaka, albo woła, a porcjowanie go to nawet pomaga w nauce. Nic tylko patrzeć, kto we wsi ubój robi.

Przepraszam, ale taki właśnie obraz polskiej wsi przedstawiasz. Wsi na której jednym zajęciem jest siedzenie pod sklepem z tanim winem.

Pieprzysz głupoty z bibliotekami, jeśli jakaś uchowała się na wsi, to 2 egzemplarze w zupełności wystarczą, istnieją jeszcze biblioteki miejskie w miastach w których się uczą i biblioteki szkolne. I internetowe bezpłatne biblioteki o ile ktoś ma net w domu. Wystarczy chcieć, a edukacja jest obowiązkowa do 18 roku życia, nikt nikomu nie podstawia materiałów pod nos. Czasami trzeba poszukać.
Poza tym nie tylko rodziny na wsi mają problemy materialne. Sama pochodzę z małego miasteczka i jakoś w luksusy nie opływałam. Pomimo tego jestem za płatnymi studiami, za zlikwidowaniem stypendiów socjalnych, zamiast tego wprowadzenie wysokich stypendiów naukowych, za osiągnięcia sportowe, artystyczne, etc. Tego, kogo nie będzie stać na studia, będzie musiał się czymś wykazać, a na koszt kilkudziesięciu tys. i tak niewielu będzie stać.
Poza tym, jest coś takiego jak kredyt studencki. Funkcjonuje to już teraz. Warunek powinien być taki – w 2 lata po odebraniu dyplomu zaczynamy spłacać, mieszkamy w Polsce.
Powinno to też zachęcić młodych rodziców do zmiany sposobu myślenia o przyszłości i zakładanie swoim nowonarodzonym pociechom funduszów powierniczych, na ich edukację, gdzie miesiąc w miesiąc po małej kwocie mogliby odkładać na edukację, czy start w dorosłość swoich pociech.

Kolejny plus płatnych studiów – warunki nauki na studiach wyższych. Dostęp do materiałów, sprzętu laboratoryjno-dydaktycznego, etc. Z dostępem do materiałów prawdziwe kłopoty zaczynają się na studiach, kiedy o ile potrzebna literatura w ogóle jest w jakiejś bibliotece w mieście to pojedyncze egzemplarze, na roku kilkadziesiąt osób, do tego zaoczni – drugie tyle, do tego inne uczelnie z podobnymi kierunkami. Koszt książki to kilkadziesiąt zł, jednej z wielu potrzebnych na dany przedmiot.
Poza tym nie ma czegoś takiego, jak sprawiedliwość społeczna, Marks kłamał.

A arkusz był jeszcze prostszy, jeśli chodzi o matematykę i jakoś nie zmieniłam zdania.

Staram Ci się wybaczyć jakoś nieumiejętność czytania między wierszami i wynajdywania celowej przesady w moich wypowiedziach (moje być może istniejące w przyszłości dzieci), ale nie mogę. Czyżbyś była mniej inteligentna, czy po prostu tak młoda?


Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page