hejter hejterowi hejterem

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Czyli to, czego nie będziemy tolerować.

Pierwsza prawda jest taka,  że jest to mój blog i mogę z nim zrobić, co  mi się podoba. Podobnie z komentarzami. W tym wypadku gadki o wolności słowa i tak dalej nie przejdą.  To moja strefa.

Można ze mną dyskutować, można się ze mną nie zgadzać i  mówić o tym wprost. Nie można jednak twierdzić, że się mnie zna i nie można mnie oceniać.  Z bardzo prostego powodu,  jestem świadoma, że nie wszyscy mogą mnie lubić, jednak nie jest to miejsce na wyrażanie opinii na mój temat, szczególnie jeśli ktoś nie ma cywilnej odwagi porozmawiać bezpośrednio ze mną.

Nie będę pomijać faktu, że motywy takich działań są dla mnie niepokojące.

Może, któregoś dnia na ulicy zaczepi mnie sfrustrowany hejter, który zasztyletuje mnie, bo nie opublikowałam jego komentarza, o tym, że moje życie jest beznadziejne i jak bardzo mi współczuje :)

A teraz o co poszło (i o co idzie od pewnego czasu, bo ktoś usilnie stara się mnie przekonać, że ma powód, aby mi współczuć), bawcie się dobrze:

W sumie żal mi cię trochę. Strasznie byłaś pyskata i to w ten najgorszy sposób, bo nic nie wiedziałaś, ale zawsze najmądrzejsza byłaś. No i jesteś tam, gdzie pasujesz sklepikareczko. Nie jestem złośliwa, po prostu zawsze zachowywałaś się jak niepokorna i idąca pod prąd, która myśli tak zajebiście niestandardowo i ma rajcę. Okazało się, jak zawsze uważałam, że to tylko buta i wybujałe ego. To ostatnie nie jest złe, pod warunkiem, że stoją za tym jakiegokolwiek realne osiągnięcia

 

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*