masterton

Magia i Potęga

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Ostatnio nie mogłam się oprzeć i nie zajrzeć do tych dwóch poradników. Niestety ku zakłopotaniu koleżanek z pracy. Jestem zwolenniczką podejścia praktycznego, jednak człowiek uczy się całe życie i chociaż może i wie na czym seks polega, zawsze może dowiedzieć się nieco więcej, co robić, by był bardziej satysfakcjonujący dla siebie, czy dla partnera.

„Magia seksu” jest poradnikiem skierowanym do kobiet, „Potęga seksu” do mężczyzn. Obie książki zaczynają się omówieniem dokładnie budowy naszych narządów (szczególną uwagę przykłada kobiecym) i tego, co dzieje się z naszym organizmem podczas stosunku.

Masterton jako seksuolog-amator, piszący niegdyś dla magazynów dla mężczyzn, punkt po punkcie opisuje, o co w tym seksie właściwie chodzi. Przedstawia zarówno ćwiczenia fizyczne, umysłowe (z braku lepszego słowa), jak i nawet podaje przepisy na lekkie, mogące uchodzić za afrodyzjaki potrawy. W dodatku robi to w sposób zabawny, okraszając wszysko humorem typowym chyba dla seksuologów.

Mówi czego powinniśmy się wystrzegać (nie ma tego wiele) i podsuwa całe mnóstwo pomysłów, czy to na podgrzanie atmosfery, czy to na fizyczne usprawnienia. Nie ogranicza się jednak do typowej instrukcji obsługi, zajmuje się również stroną emocjonalną seksu. Tłumaczy nam różnice między kobietą, a mężczyzną i przekonuje (zupełnie słusznie), że to, co w seksie się liczy najbardziej to nie orgazm, a szacunek i satysfakcja.

Na jakimś forum, jedna z czytelniczek napisała, że już nastolatki w szkołach powinny zaznajamiać się z tą książką. Nie zgodę się jednak. Nie jest to książka dla dziewic, przynajmniej zbyt młodych dziewic. Nie jest to książka „jak zacząć”, tylko „jak udoskonalić”, a niektóre pomysły, czy przytaczane fragmenty  listów od czytelników kolumny Mastertona mogą szokować nawet stare małżeństwa. Muszę jednak stwierdzić – jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś praktycznego, przeczytaj Mastertona, a jeśli chcesz czytać o ludzkich relacjach, dewiacjach, problemach – zajrzyj do Lwa-Starowicza (którego „O rozkoszy” również polecam!)

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

1 Comment

  • Po takiej recenzji biegnę do empiku po trzy wymienione pozycje, bo jak się kupuje 3 to płaci się za dwie (przykro mi, że masówka, ale jestem jeszcze biedna)! A poza tym nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale czy większe zakłopotanie wśród społeczności autobusowej wzbudza czytane „O mężczyźnie”/”O kobiecie” (nawet nie „O rozkoszy”) niż „Pięćdziesiąt twarzy Greya”? Zaskakujące, że ludzi bardziej mierzi, że ktoś chce mieć dobry seks niż to, że czyta dla rozrywki harlequiny.

    View Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*