352x500

Julian Barnes „Poczucie kresu”

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Poczucie kresu jest pierwszą książką tego autora, którą miałam okazję przeczytać. Jak dowiadujemy się już z okładki w 2011 zdobyła prestiżową nagrodę Bookera. I nie bez powodu.

Dawno już nie trafiłam na współczesną prozę, którą można nazwać Literaturą ( tak, pisane wielką literą!). Barnes przenosi klasyczny styl pisarski na współczesne warunki. Powieść zachwyca formą, jasną, przejrzystą i elegancką. Styl ma klasę. Znamy go bardzo dobrze z powieści z półki literatura piękna. Już od pierwszych stron mamy to poczucie, że nie stracimy czasu, ale też, że nie będzie to łatwa dla nas podróż.

Ciężko powiedzieć o kim dokładnie jest ta powieść, czy o Tonym, który jest narratorem, czy może o Adrianie, jego przyjacielu, czy może o Veronice… a może o jej matce?

Tony, kiedy go poznajemy w latach sześćdziesiątych, jest nieco zmanierowanym nastolatkiem, uczęszczającym do męskiej szkoły. Nosi zegarek odwrócony do wewnętrznej strony nadgarstka, czyta filozofów, słucha Rolling Stones. Buntuje się przeciwko szarzyźnie życia. Chociaż bunt ma tu jedynie wyraz w filozoficznych rozmowach z przyjaciółmi. Między innymi z Adrianem, najinteligentniejszym z chłopców, zdystansowanym i chłodnym. Każdy chce być jego najlepszym przyjacielem.

Rutyna szkolnego życia ulega jednak zachwianiu w momencie, gdy jeden z uczniów znany z widzenia, obojętny dla naszych bohaterów, popełnia samobójstwo. Filozoficzne dysputy chłopców prowadzą ich do surowych i bezwzględnych wniosków – samobójstwo to, nie jest warte dłuższej uwagi, gdyż powód był błahy. Niechciana ciąża. Nie miało to nic wspólnego ze Sztuką, Literaturą, z niczym Wielkim.

Kim jest Tony? Dowiadujemy się o nim z jego własnej relacji, bardzo subiektywnej, w dodatku relacji pisanej z perspektywy czasu. Poznajemy jego wspomnienia. Jest fanem Adriana i szuka jego aprobaty, jest chłopakiem Veronici,   która traktuje go z poczuciem wyższości. Tony kończy ten związek, być może dzięki sugestii jej matki. Szokiem dla niego jest moment w którym dostaje list od Adriana, w którym informuje go o tym, że teraz on spotyka się z Veronicą. Powoduje to zerwanie kontaktów z przyjacielem. Kilka miesięcy później szczęśliwy z Veronicą Adrian popełnia samobójstwo zostawiając list, w którym podparty swoim wykształceniem filozofa wyjaśnia motywy. Nikt nie pytał go o zdanie dając mu życie, więc on ma prawo do przerwania go w dowolnym momencie (w uproszczeniu :)). Zanim stanie się miałkie i beznadziejne. Manifestacja jego inteligencji. To samobójstwo czyni z niego bohatera w oczach dawnych przyjaciół. Również w oczach narratora.

I tu przenosimy się o 40 lat. Tony ma 60 lat. Za sobą małżeństwo, może i udane. Z byłą żoną utrzymuje dobre stosunki. Z córką, jak często podkreśla również. Sam jednak przyznaje, że jest tym, czym Adrian nigdy nie chciał się stać. Życie mu się przytrafia. Nie zrobił nic wielkiego, zawsze był przeciętny. Z tą różnicą, że Tony jest z tego zadowolony. W tym momencie następuje przełomowy moment. Tony dostaje w spadku od matki Veronici 500 funtów i pamiętnik Adriana. Dlaczego kobieta, którą widział raz w życiu, 40 lat temu pozostawia mu cokolwiek? Dlaczego to ona była w posiadaniu pamiętnika?

Problem polega, na tym, że ów pamiętnik znajduje się w posiadaniu byłej dziewczyny. Tony musi się z nią skontaktować i zmusić ją do przekazania notatnika. Zmusza się też do jeszcze jednej rzeczy, do wspomnień z czasów szkolnych.  I tu czytelnik wraz z bohaterem przeżywa niemalże szok, z powodu subiektywności, tego co zapamiętujemy. W naszej pamięci pozostaje obraz, jakiego chcemy. Mówi się, że czas goi rany, jednak dochodzimy do wniosku, że nie jest to prawdą. Czas zamazuje kontury, czasami wyostrzając barwy. Ukrywa przed nami to, czego nie chcemy pamiętać, to co mogłoby nas złamać, robi wszystko żeby nas chronić.

Dlaczego Veronica nie chce przekazać pamiętnika?

Nic nie kapujesz, nie kapowałeś i nie skapujesz.

Tony zaczyna prowadzić śledztwo, bada ślady z teraźniejszości i analizuje wspomnienia.

Poczucie kresu nie jest przyjemną historią. Mówi nam o szarzyźnie życia, o tym jak szybko się kończy, przecieka przez palce. Podaje nam znaczenie sztuki i literatury, która dla co wrażliwszych może rodzić ogromne i może nawet nieuzasadnione oczekiwania wobec życia.  To, to samo rozczarowanie, kiedy oglądamy sequel dobrego filmu, albo dlaczego baśnie i wielkie romanse kończą się w chwili i żyli długo i szczęśliwie. To, co dzieje się później już nie wzbudza emocji. To, co będzie działo się potem jest szare i nudne.  Niby o tym wiemy, ale czy chcemy, żeby ktoś nam o tym przypominał? Julian Barnes stworzył Wielką Literaturę mówiącą o tym, że życie nią nie jest.

Decyzja należy do Was.

Ja polecam!

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*