polaczek

klient – to słowo przyprawia o ciarki

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Jak to jest, że przychodzi człowiek do księgarni, wydaje się, ze taki ludzik skoro czyta, to znaczy, że coś tam z kultury osobistej opanował. Nie odpowiada na „dzień dobry”, wyciąga książki z półek, odstawia je w drugim końcu księgarni, albo grzbietem do ściany (jakim, ja się pytam jakim trzeba być człowiekiem, żeby to robić?).  Przerzucają książki na stołach, jak ciuchy w lumpeksie. Albo pyta się o jakąś pozycję, ja mu podaję, zajmuję się czymś/kimś innym i ogarniając księgarnię widzę tą podaną przeze mnie książkę na drugim końcu sali, rzuconą gdzieś niedbale? Ja rozumiem takie rzeczy w sklepach z ciuchami, niby różny element się tam trafia, ale w księgarni?

Jestem przekonana, że więcej takich historii mogą opowiedzieć ludzie pracujący w ciuchach. Oddawanie po tygodniu znoszonych ciuchów, z plamami po antyperspirantach, ciuchów brudnych, ale posiadających metkę. Albo w gastronomii! Jak to do mnie regularnie przychodziło grube, głośne małżeństwo ze słabością do dużej ilości złotej biżuterii i rozpiętych do połowy koszul. Zamawiali dwa zestawy, maksymalnie powiększone frytki, kurczak, sałatki. Dolewka za dolewką. 6 woreczków ketchupu to mało, 10 serwetek to mało. Zawsze mąż przychodził po kolejne, aż w końcu podchodzili z niedojedzonymi do końca kanapkami i mówili, że jedzenie jest zimne. Polityka firmy mówiła jasno – trzeba wymienić na ciepłe. I tak pochłaniali kolejne zestawy. Bo w końcu wiedzieli co się im należy.

Zastanawiam się, czy takie zachowania to nie jest zachłyśnięcie się kapitalizmem. Te całe oczekiwania i wymagania względem sklepu i obsługi. To oburzenie, że czegoś nie ma na półce, że coś się skończyło, albo trzeba to samemu zamówić. Że jeszcze trzeba na coś czekać. I jak ja mam doradzić kupienie książki na prezent, dla kogoś kto nie lubi czytać? Albo sam nie wie co lubi czytać i nie potrafi powiedzieć co czytał ostatnio (No, takie jakieś fajne, coś … Ciekawe i dobrze napisane…) Czy nie oczekuje się ode mnie zbyt wiele? Czy naprawdę muszę się uśmiechać do kogoś, kto wchodzi naburmuszony z postawą roszczeniową? Na jakiej podstawie mam przyjąć zwrot książki, która kupiona była miesiąc temu i widać na niej ślady używania? Komu w ogóle przyszłoby do głowy oddać kupioną książkę? Mi, nigdy! Przecież wiem, co lubię czytać i czego chcę, jeśli nie  trafię i pomylę się –  trudno, moja wina.  Dlaczego klient, który chce zwrócić towar, a nie ma paragonu ma pretensje do mnie i wychodzi będąc przekonany, że jestem wredną suką, która przecież mogłaby, a nie chciała – otóż nie mogłabym. I ta rozmowa reklamacyjna nie ma takiego szybkiego końca (czy mogłaby pani – nie!). Oj nie, to jest litania zawodzeń, płaczu, desperacji, agresji. Wyliczania, ile to dziesiątek lat nie posiada się karty stałego klienta, ile to się już nie zrobiło zakupów, jakby klient nie był klientem, a głównym udziałowcem w firmie i dawał mi co miesiąc na chleb. Dla zwrotu na około plus/minus 30zł. Płaszczenie się, kłótnia, zmarnowany czas i nerwy.  I ja powtarzam jak mantrę, z uśmiechem (coraz bardziej nerwowym) zasady przyjmowania zwrotów, przepraszam za to, że ktoś stara się wcisnąć mi kit, albo jest idiotą.

Swoją drogą to wiecie, że ludzie pijani też odwiedzają księgarnie?

I, że mieliśmy klientkę która dla 3 zł różnicy w kwocie przyjechała oddać książkę, którą kupiła w innej naszej księgarni. Straciła jakieś pół godziny na samo dotarcie do nas. Za 3 zł.

Ale są też klienci, których witam z uśmiechem, tacy, którzy rzeczywiście średnio raz w miesiącu wpadają, może nic nie kupią, ale rozejrzą się, sprawdzą promocje. Są grzeczni i uśmiechnięci. Odstawią na miejsce, albo jeśli się pogubią oddadzą to mi pod opiekę. Jedni czytają literaturę toaletową, inni zaglądają na historię, inni na fantastykę. Są młodzi, starzy, kobiety, mężczyźni.

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*