doktor

Co jest doktorku?

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

 

„Świat to trudne miejsce, Danny. Jemu nie zależy. Choć nie żywi nienawiści do ciebie i do mnie, nie darzy nas też miłością. Dzieją się na nim rzeczy straszne, których nikt nie potrafi wytłumaczyć. Dobrzy ludzie umierają w zły, bolesny sposób i pozostawiają tych, co ich kochali, całkiem samych.”

"Lśnienie" Stephen King

Od jakiegoś czasu zbieram się w sobie do napisania recenzji nowej powieści Kinga. Oh, ten King, w momencie kiedy poczułam się nim zmęczona i przytłoczona pojawiła się długo oczekiwana kontynuacja „Lśnienia” (obok „Talizmana” ulubionej powieści S.K.). Dlaczego musiałam się tak długo zbierać w sobie? Bo jest to książka, która może spolaryzować grono czytelników. Tych, którzy czekali na kontynuację i tych, którzy spodziewali się „Drugiego Lśnienia”

Pamiętam swoją pierwszą reakcję na wiadomość, że szykuje się kontynuacja zamkniętej historii. Historii sprzed kilkudziesięciu lat! Pierwsza reakcja –  to nie może się udać. Później dowiedziałam się o czym, mniej, czy więcej będzie ta książka i zmieniłam nastawienie. A może jednak, coś z tego będzie?  Po długo oczekiwanej polskiej premierze od razu zabrałam się za lekturę.

Książka jest kontynuacją losów 6-letniego chłopca uwięzionego w nawiedzonym(?) Hotelu Panorama, wraz z odchodzącym od zmysłów ojcem (chcesz swoje lekarstwo?) i doprowadzoną do histerii matką (Jack! Jack! Danny! Danny!). Danny po zniszczeniu Panoramy stara się zapomnieć o przeszłości i zaczyna układać sobie życie z matką. Jednak przyszłość przychodzi do niego i stara się zacisnąć na jego szyi, obślizgłymi, gnijącymi łapskami. Tak, tak… już na początku książki pojawia się pani Massey z pokoju 217! Danny jednak, podobnie, jak podczas pobytu w hotelu, nie jest pozostawiony sam sobie. Ma swojego nauczyciela, Dicka Halloranna, który pomaga mu radzić sobie z nadzwyczajnymi umiejętnościami.

 Danny dorasta i stara się uciec, zapomnieć o jasności. Przeszłość jednak dopada go, we wspomnieniach o ojcu i wbrew swojej woli (a może jednak nie?) ulega znanej ojcowskiej ucieczce od problemów. Danny zaczyna mieć problemy z prawem, stacza się co raz niżej, często zmienia adres zamieszkania. Alkohol pozwala mu zapomnieć, stłumić i osłabić jasność, ale budzi w nim agresję. Co raz bardziej przypomina ojca. I tego podobieństwa osoby, które „Lśnienia” nie czytały niestety nie będą potrafiły dostrzec. Samo obejrzenie filmu Kubricka (którego sam King nie znosi i w notce od autora do filmu nawiązuje) na nic się zda. Powodem jest pominięcie wątków społecznych, rodzinnych, które w powieści grały główną rolę, i które często są niebywale mocną stroną w powieściach Kinga. Kubrick w swoim filmie  skupił się, jedynie na wątku paranormalnym, dotyczącym Panoramy, jednak pominął kim był, kim stawał się i dlaczego, Jack Torrannce. Myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli napiszę, że „Lśnienie” Kinga to historia ludzkiego upadku, tego jak bardzo można się stoczyć, tego jak wiele rzeczy w życiu może się nie udać, jak jest się doprowadzonym do ostateczności. King nie oszczędzał Jacka Torrancea, tak samo jak w „Doktorze Sen” nie oszczędza jego dorosłego syna.

Jedyną, obiektywnie dobrą rzeczą, którą Danny robi, jest praca w hospicjach, gdzie jako pielęgniarz, czasami sprzątacz może wykorzystywać swój osłabiony już dar. Otóż Danny pomaga umierającym odejść. Z czasem zyskuje przezwisko, Doktor Sen. 

Spokojnie jednak, książka zmienia swój charakter z ciężkiej i przygnębiającej, w dniu urodzin małej Abry Stone (Abrakadabra). Jak to zazwyczaj, pojawienie się dziecka łagodzi ton powieści. W tym przypadku mówimy też o dziecku, obdarzonym jasnością tak silną, że wpływa pośrednio na naszego bohatera. Danny, długo jeszcze nie będzie miał okazji spotkać Abry w cztery oczy, jednak ich losy muszą się połączyć.

Dziecko jaśniejące tak mocno, nie może zostać niezauważone. Po kilkunastu latach Abra przypadkiem ujawnia się przewodniczącej Prawdziwego Węzła. Grupie kamperowców przemierzających Stany w poszukiwaniu pożywienia. Puste diabły najchętniej uczyniłyby z jasności Abry danie główne.

Więcej na temat fabuły nie napiszę. Mam nadzieję, że nie umieściłam w  tym opisie zbyt oczywistych spoilerów, poza tymi, które można wyczytać na okładce powieści. Teraz muszę odpowiedzieć na pytanie – czy mi się podobało?  I to jak! Dawno już nie podobała mi się w takim stopniu książka Kinga, ani żadna inna książka.  Znajdziecie tu smaczki w postaci nawiązań do „Zmierzchu”, popularnych boysbandów,  znajdzie się miejsce nawet na 11.09. Swoista kingowska kiczowatość,  będzie przeplatać się z okrutnymi morderstwami i walce z alkoholizmem. W „Doktorze Sen” jest wszystko, ale trzeba pamiętać o jednym, zanim zacznie się lekturę. To nie jest „Drugie Lśnienie”,  nie należy spodziewać się jej klimatu i powolnie rosnącego napięcia, jak tykająca bomba, czy raczej gotujący się kocioł. Pomimo ciężkiego początku książka z rozdziału na rozdział staje się lżejsza, do momentu, gdy akcja ostatecznie się zawiązuje i zaczyna osiągać punkt kulminacyjny. Zakończenie… Zakończenie w mojej ocenie można było o wiele bardziej zepsuć, jedyne co mogę mu zarzucić to rozmycie, w zestawieniu z mocnymi i szybkimi rozdziałami, które prowadzą do ostatecznej konfrontacji.

Czy polecam? Oczywiście!

A Wy, które książki Kinga lubicie najbardziej?

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*