e52f64a817ec1e23b9a274d457f3aab8,641,0,0,0

Andrzej, dlaczego?

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Chciałabym napisać jakąś sensowną recenzję „Sezonu burz”, czyli nowej książki Andrzeja Sapkowskiego. Nie da się! Za dużo niefajnych emocji.

Trzeba przyznać, że  wydawnictwo zapowiadało, że „Sezon burz”, ani nic nie wniesie, ani nie dowiemy się niczego nowego. Do kolejnej książki z „uniwersum Wiedźmina” podchodziłam z dystansem. Książka pojawiła się nagle, bez większej reklamy (bo i po co reklamować kolejną książkę Sapkowskiego?) w śmiesznie małym nakładzie w pierwszej partii. Nie zastanawiając się jednak zbyt długo, złapałam za jedną z ostatnich trzech sztuk w mojej księgarni, no bo w końcu to Andrzej, to musi być dobre.

Streszczenie fabuły? Geralt gubi miecze i później przez całą książkę biega za nimi bez ładu i składu. Autor rzuca go z miejsca na miejsce, gdzie wiedźmin pomaga ludziom niczym dobry i prawy paladyn, ciągle nabijany przez nich w bambuko, wpada w kolejne kłopoty. I tak biega za tymi mieczami, i biega, a czytelnik zadaje sobie pytanie, o co chodzi? I jak to się stało, że mój bohater z nastoletnich lat, kipiący testosteronem (wiem, niefortunne określenie), cyniczny typek nagle staje się największą literacką pizdą. Owszem zalicza czarodziejki i inne panienki, ale co z tego, skoro nie może nadążyć za krasnoludem, a nawet krasnolud jest płaski i mało krasnoludzki. Czytając zakończenie miałam chęć wyrzucić książkę przez okno. Gorzej być już nie mogło. Historia nie kończy się nigdy. A powinna!

Skończyłam książkę z poczuciem, że ktoś mnie tu wrobił w balona. Książka kosztuje 42,90 w detalu. Okładka wytarta i z rozwarstwionymi rogami po tygodniu czytania. Stawiam na to, że Supernowa wydała książkę ulegającą przyśpieszonej biodegradacji, tylko po to, żeby ludzie nie zaczęli jej masowo oddawać (wszak z paragonem mamy na to 2 tygodnie). I tu apeluję do Supernowej, nie nabijacie kosmicznej ceny za miękką okładkę, gorszą od niejednego wydania pocketowego i papier ekologiczny. Następnym razem postarajcie się przynajmniej o jakość wydania, żeby książka mogła przetrwać przynajmniej jedno czytanie.

W dodatku rozsierdziła mnie informacja o wydaniu e-booka w wersji rozszerzonej (wat?). Co zawiera taka wersja?

– wstęp autora

– muzykę inspirowaną grami z serii Wiedźmin

– ilustracje w formie elektronicznej z gry „Wiedźmin 2 – Zabójcy królów

Grunt, że cena e-booka jest kilkanaście złotych niższa, niż wydania papierowego. Tylko pojawia się pytanie – Andrzej, why?

(w odpowiedzi cytujemy klasyka)

Wiem, że i tak kupicie i przeczytacie „Sezon burz”. Z tego samego powodu, dla którego ja to zrobiłam. W takim razie, łączę się z Wami w polekturowej frustracji.

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*