z15957906Q,Tomasz-Terlikowski

Czy już wstydzisz się być katolikiem? Terlikowski jako obrońca Chazana

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Już chyba wszyscy słyszeli o „sprawie doktora Chazana”. I prawda, każdy z nas może mieć własne sumienie. W całej ten sprawie ginie jednak kilka ważnych szczegółów. Niby możemy się uprzeć, że pacjentka mogła skorzystać z porad innego lekarza (problem polega na tym, że prof. Chazan nie był lekarzem prowadzącym, a dyrektorem placówki, a klauzula sumienia dotyczy jedynie lekarzy prowadzących), lub usług innej placówki. Największym zaniedbaniem Chazana nie jest odmowa wykonania aborcji na terenie „jego” szpitala, a wysyłanie pacjentki na kolejne, zbędne badania i przedłużanie trwania ciąży, do momentu w którym nie można było jej już usunąć.

Więcej informacji na: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pacjentka-prof-chazana-w-szczerej-rozmowie-nie-odpuscimy/7l9jq

Nie będę wtrącać się w zasadność i logikę podpisywania klauzuli sumienia przez lekarzy, jednak żądanie jej uszanowania rodzi we mnie pytanie: ok, ja szanuję Wasze sumienie, ale czy Wy będziecie szanować moje? Oczywiście, że nie, bo przecież odmowa wystawienia mi recepty na antykoncepcję hormonalną, bądź odmowa samej jej sprzedaży jest również oceną mojej osoby, jako grzesznej, łamiącej prawa boskie, rozwiązłej.

Nigdy nie zrozumiem przyzwolenia Kościoła Katolickiego na stosowanie metody kalendarzykowej, która jest mniej lub bardziej skuteczną metodą antykoncepcji, a antykoncepcji hormonalnej, czy choćby prezerwatywy? Przecież chodzi dokładnie o to samo – zapobieganie ciąży. Dlaczego kwestionuje się wybór metody, a nie jej cel? Dlaczego Kościół tak bardzo interesuje się seksem i dlaczego zagląda nam pod kołdry? Dlaczego ksiądz udzielający mi spowiedzi przedślubnej wymógł na mnie obietnicę, że ostatniej nocy przed ślubem ja i narzeczony będziemy spać w innych domach? I czy rzeczywiście jest to tak do końca zabawne? Czy nie zostałam właśnie osądzona?

Zabawne z pewnością przestają być projekty ustaw o ochronie życia mówiące, iż rodzic który podaruje dziecku poniżej 15 roku życia prezerwatywę, czy pozwoli na przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych, może być poddany karze grzywny, bądź nawet pozbawiony wolności. Więcej na: http://natemat.pl/112439,2-lata-wiezienia-za-danie-dziecku-prezerwatywy-i-edukacje-seksualna-kodeks-karny-obroncow-zycia-trafi-do-sejmu . Oczywiście na dzień dzisiejszy taka ustawa przejść nie może. Jednak co będzie po wyborach? Co będzie za rok, dwa, pięć?

Jakim cudem, Tomasz P. Terlikowski znajduje sobie zwolenników, osądzając decyzję dokonania aborcji przez zgwałconą dziewczynkę? (więcej na: http://www.fronda.pl/a/aborcjonisci-chca-zabic-dziecko-i-ponownie-zgwalcic-11-latke,38260.html). Jestem głęboko przekonana, że człowiek inteligentny nie podejmie się oceny w tak tragicznych przypadkach. Może się jedynie modlić, czy mieć nadzieję, by nie był nigdy zmuszony do podjęcia podobnej. Wierzę, że człowiek współczujący, nie podejmie się oceny, Kim zatem jest pan Terlikowski w mojej ocenie sami wiecie.

To, co mnie przeraża, że tematy tak delikatne, tak niejednoznaczne zostają poddane ocenie publicznej i publicznie piętnuje się tragedię. I jest to też nasza tragedia, jest to nasz powód do wstydu.

To, co jest dla mnie żenujące, że ktoś może kwestionować moje prawo do decydowania czy chcę zajść w ciążę, czy w jaki sposób będę wychowywać swoje dzieci. Absurdalne jest, że rzeczy tak mało znaczące z perspektywy ogółu, jak seks pomiędzy dwojgiem ludzi wierzących, czy nie (osądzani jesteśmy wszyscy) może stać się tematem do dyskusji politycznej, ideologicznej. Każdy z nas ma wolną wolę, ale widać sumienie musimy mieć wspólne.

Ludzie powoli przestają się identyfikować z grożącymi upadkiem obyczajów, katolickich wartości starszymi panami. Czy te wartości przestały być aktualne? Nie, pewne wartości są uniwersalne, bez względu na wyznanie, czy jego brak. Zaczęły jednak rozrastać się, zajmować codzienne życie i dyskusje polityczne. I tu rodzi się dziwaczny obóz – Ci, którzy zostają związani z Kościołem Katolickim stają się radykalistami. Grożą, ostrzegą, wymachują palcem, każą obierać stanowisko i przywdziewać zbroję – w jednej ręce krzyżyk, w drugiej obrazem z Matką Boską., a na koszulce Jan Paweł II. A na ustach okrzyki nienawiści, nakazy katolickiego zbiorowego sumienia. Brak miejsca na symbiozę katolików z ateistami, katolików z homoseksualistami, katolików z… resztą świata. Brak pogodzenia się z tym, że cale społeczeństwo nie musi wyznawać tych samych dogmatów. Nie wszyscy musimy mieć w domu krzyżyki nad drzwiami, nie wszyscy musimy chrzcić swoje dzieci, nie wszyscy musimy wyznawać klauzule sumienia. Właśnie, co z tym sumieniem? Czy jest sprawą indywidualną, czy zbiorową? Skoro jest sprawą osobistą, dlaczego próbuje się metodami prawnymi narzucić sumienie katolickie reszcie społeczeństwa?  I wreszcie  czy rzeczywiście staramy się narzucić własne, laickie sumienie katolikom?

Czy już wstydzisz się być katolikiem? Czy nie wstydzisz się, że ktoś w Twoim imieniu wydaje osądy?  Wiara nie jest zbiorowa, wiara jest osobista. Wreszcie, w nienawiści nie ma miejsca na Boga. Nie ma w niej też miejsca na szacunek. Bez względu na to, czy już określasz się ateistą z, czy bez apostazji, wiesz na jakich ideach oparty jest Nowy Testament.

Wreszcie, jak daleko znajduje się obóz katolickich radykalistów, od Kościoła Katolickiego w Polsce, a jak daleko Kościół Katolicki w Polce znajduje się od Watykanu, a jak daleko Watykan od idei nowotestamentowych?

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*