2011-05-24-Szczera-rozmowa-kwalifikacyjna

Jakie są Pani plany dotyczące życia rodzinnego?

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Czyli o co nie pytać na rozmowie rekrutacyjnej.

Ciągle zastanawiam się, jakiej odpowiedzi spodziewa się pytający? Czy jakaś kobieta odpadła na pytaniu „Jakie są Pani plany dotyczące życia rodzinnego?”, mówiąc:

– Jak tylko podpiszecie ze mną umowę, przyniosę Wam zwolnienie lekarskie z powodu ciąży. Mniejsza, że szukacie kogoś na rok/na zastępstwo. Oczywiście, że chcę Was wydymać i na czas trwania umowy ciągnąć od Was kasę na pampersy.

Pomijając już fakt, że takie pytania nie powinny mieć miejsca. Moje życie osobiste, nie jest przedmiotem rozmowy o pracę, nie może nim być. Pytanie dotyczące zakładania rodziny jest pytaniem bardzo osobistym, wręcz intymnym. Bycie 27letnią mężatką, jednak sprawia, że na wielu rozmowach kwalifikacyjnych takie pytania padają.

Ba, pracodawcy nawet podają uzasadnienie – już 3 pracownice, na tym stanowisku znajdują się na zwolnieniu lekarskim, bądź urlopie macierzyńskim. Czy to usprawiedliwia potencjalnego pracodawcę? Nie, bo i zadając takie pytanie niczego się nie dowie. Sprawia jedynie, że rozmowa staje się niezręczna, a mnie stawia w pozycji potencjalnej oszustki (?).

Ok, jesteśmy kobietami, oznacza to, że prawdopodobnie część z nas prędzej, czy później zajdzie w ciążę. Jedne to zaplanują, inne nie. Te, które planują powiększanie rodziny tuż po zdobyciu nowej pracy są jednak częściowo współwinne temu, iż podobne pytania padają. Kobiety zdrowe, traktujące ciążę jako chorobę, albo sposób na czas wolny, niewykluczający comiesięcznych przelewów na konto.

Jak wytłumaczyć natomiast pytania, dotyczące posiadania małych dzieci? Również takie pytania padają. Wiadomo, małe dzieci chorują, potrzebują opieki, oznacza to, że ich matki również będą potrzebowały wolnego. Cóż, na takie pytania nie ma usprawiedliwienia.

Zawsze byłam zdania, że sposób w jaki taktuje się pracowników, jest odzwierciedleniem tego, jak podchodzi się do pracy, klientów, prowadzonych usług.  Jeśli pytanie zadaje mężczyzna, to możemy się domyślać, w jaki sposób traktuje własną kobietę. Jeśli zadaje je kobieta, potwierdza jedynie, że największym wrogiem kobiety, jest druga kobieta. Jeśli zadaje je kobieta w ciąży, którą mam zastępować w pracy, mam ochotę zapytać „ale Pani tak serio?”.

Jeszcze nie zdarzyło się, bym odmówiła odpowiedzi na podobne pytania. Jednak wychodząc z takiej rozmowy kwalifikacyjnej wiem, że nie chcę pracować w miejscu, w którym, ktoś tak naiwny (głupi?) zadaje pytanie, które wymusza jedyną, poprawną odpowiedź. W miejscu, w którym dyskryminuje się i poniża (tak, zmuszanie do odpowiedzi na pytania o życie osobiste/intymne jest poniżające) nie widzę siebie. Chyba, że w ciąży. Na zwolnieniu.

 A później na macierzyńskim.

Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Google+Print this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*