O ile mnie nie znasz, co jest raczej mało prawdopodobne, bo holly shit skierowane było od początku do raczej nielicznej grupy osób, którymi są moi znajomi. Ostatnio jednak napłynęło kilkoro nowych czytelników, co cieszy mnie ogromnie, (chociaż czasem i martwi bo jak się zerknie na komentarze…).
A więc coś o mnie.
płeć: kobieta
rok urodzenia: 1987
wykształcenie:
*liceum ogólnokształcące, klasa o profilu mat-info, matura jest!
*bezużyteczne „mgr” przed nazwiskiem, politologii
*specjalizacja: bezpieczeństwo państwa (miało być dziennikarstwo… nie lubię o tym mówić)
pracodawca: obecnie brak i nie chce się dać znaleźć, tak więc jeśli jesteś ze Szczecina i okolic i widzisz mnie na jakimś stanowisku w swojej firmie, kontaktuj się ze mną koniecznie.
Jestem do bólu nudna. Nie uprawiam żadnego sportu, chyba, że shopping. Nie ma mnie w żadnej organizacji, nie opowiadam się za żadną opcją polityczną, a i o polityce mam mimo wykształcenia mgliste mniemanie. Nie zawsze wiem, co powiedzieć i średnio udaje mi się podtrzymywanie konwersacji. Totalny brak przebojowości, za to nadrabiam sarkastycznymi komentarzami. Zauważa się kompletny brak umiejętności pozytywnego myślenia.
Teraz powinnam przejść do zainteresowań, ciężko z tym, bo co jakiś czas znajduję sobie nowe zajęcie, a żadnemu nie jestem na tyle wierna, by stać się w tym specjalistką-amatorką. Z zainteresowań tymczasowych mogę wymienić rysunek, fantastykę (ujmowaną różnymi formami), poezję, film, spożywanie napojów wyskokowych, grafomaństwo i blogowanie, literatura (ale nie każcie mi konkretyzować, nie da się, wszystko co dobre dla mnie). Nie kolekcjonuję niczego (no , może poza kwiatami doniczkowymi ostatnio), uczę się gotować i piec dla mojego Mężczyzny, zajmuję się domem, poszukuję pracy. Jak coś wpadnie mi do głowy, to piszę. Problem w tym, jak to z mało popularnymi blogami bywa, że brakuje mi skonkretyzowania tematów na blogu. Właściwie, kiedy mówię, komuś że piszę bloga, z automatu leci pytanie „a o czym?”. Może kiedyś się dowiem, chociaż jestem osobą tak chaotyczną, że prędzej, któregoś dnia pierdolnę to wszystko i kupię sobie gitarę, sztalugę, albo założę hodowlę jakiejś trzody.
Jedną, niezmienną pasją, która utrzymuje się od ładnych kilku lat są ludzie. I o ludziach tu chyba jest.


