Posts Tagged desperatki

mamuśki uzależnione

Tak, to ja! Po długiej przerwie. Żyję, pracuję. Z racji tego, że jest to zajęcie w trybie zmianowym, nie mam siły, ani czasu na regularne wpisy. Mam nadzieję, że jak wbiję się w rytm i nauczę rozkładać siły, po 10 godzinach pracy w trybie 11:00-21:30, gdzie do domu trafiam zazwyczaj przed 23:00.

Ostatnio moją jedyną lekturą są służbowe maile, i „On i Ona o seksie” Lwa-Starowicza ( może wyciągnę z tego, jakieś ciekawe wnioski, w każdym razie gorąco polecam!). No i listy od czytelników do „Wysokich obcasów”. I taki oto list chciałabym przytoczyć. Oto i on (link bezpośredni):

 

22.10.2011 aktualizacja: 2011-10-21 16:05
Źródło: www.wysokieobcasy.pl

Za co żyć po rozwodzie?

Teraz moja sytuacja z mężem jest tragiczna… chcę rozwodu i co teraz? czy jest ktoś w stanie mi pomóc i zmienić mój błąd?

Zwracam się do Was z problemem, który na pewno dotyczy wielu kobiet… a więc….

Wyszłam za mąż , gdy miałam 20 lat urodziłam jedno dziecko, w międzyczasie zrobiłam studia licencjackie, urodziłam drugie dziecko i siedziałam w domu i wychowywałam dzieci- nie pracując zawodowo….było pięknie kochający mąż dzieci….i myślałam ,że ta bajka będzie trwać wiecznie …niestety…skończyło się a ja teraz po pierwsze nie mam ZUSu (kobiety wychowujace dzieci powinny mieć uznany przez Państwo ZUS- tak jak opiekunki do dzieci- a tu dzieci i jeszcze cały dom na głowie-……i co z tym związane lat pracy potrzebnych do emerytury …. w rezultacie figa.

Teraz moja sytuacja z mężem jest tragiczna… chcę rozwodu i co teraz? czy jest ktoś w stanie mi pomóc i zmienić mój błąd?

I na takie kobitki mi się nóż w kieszeni otwiera. Fajnie jest siedzieć w domu, zajmować się dziećmi. Owszem traktuję to jako pracę, na pełen etat. Z tym, że całe mnóstwo innych kobiet mających dzieci pracuje zawodowo w pełnym wymiarze godzin i zajmuje się domem, i nie wiem czy dlatego, że muszą, czy dlatego że chcą. Jedno jest pewne, życie to nie bajka, trzeba się zabezpieczać, również po ślubie i również w kwestiach finansowych.  Życie w bajce jest cudne, ale bajka może potrwać rok, dwa.  Nie ma jak to za swoją nieodpowiedzialność i naiwność winić byłego męża i system/państwo.  To jak powinno być wszyscy wiemy, ale wiemy też, że tak nie jest, że mężowie pań prowadzących dom i wychowujących dzieci muszą dobrze zarabiać i odprowadzać za żonę dodatkowe składki. Tylko w każdym przypadku…po co stawać się uzależnioną finansowo od męża, który w każdej chwili może zniknąć z naszego życia? Poza tym, nie wiem jak Wy, ale ja odniosłam wrażenie, że kobieta ma pretensje do męża, uważa że zrobił z niej życiową kalekę. I domieszka tej beznadziejnej postawy „bo ja nie wiedziałam”, która sprawdza się tylko w podstawówce w przypadku nieodrobienia zadania domowego. Czasami dziwi mnie, jacy ludzie biorą się na wychowywanie dzieci, będąc tak niedojrzałymi. Szkoda też, że ludziom emocje i własne, skrzywdzone ego przysłania faktyczny stan rzeczy.

W dodatku nie rozumiem porównania do opiekunek do dzieci. Od kiedy ktoś ma płacić matce, czy odprowadzać za nią składki na ZUS za wychowywanie własnych dzieci?

 Jak żyć po rozwodzie w przypadku tej kobiety? Bardziej odpowiedzialnie, ostrożnie, świadomie. Przede wszystkim to nie biadolić, tylko wziąć się do roboty.

 

 

Tags: , , ,

miłość on-line

Starałam się jakoś do tego tekstu przygotować, czytając fragment Psychologii internetu P. Wallace.  Dupa, niczego się nie dowiedziałam, jak to zwykle bywa, czytając niby to literaturę z półki psychologia.  Będzie więc po mojemu, jak zwykle.

Na dniach rozmawiałam z E. Dziewczyna stara się jakoś ułożyć swoje życie uczuciowe, ale jak to zwykle bywa w przypadku kobiet pięknych, inteligentnych i znającyc swoją wartość – źle trafiała. I mówię tu poważnie, w mojej obiektywnej (chyba) ocenie, ostatnich 3, z którymi się spotykała to chodzące porażki, totalne niedopasowanie i zero chemii.  Rzuciłam więc pomysł, żeby może spróbowała znaleźć kogoś przez net. W końcu hellloł, żyjemy w XXI wieku i i tak większość spraw załatwiamy siedząc przed kompem… no, a przynajmniej mamy taką możliwość.  Możemy kupić samochód, papier toaletowy, ziemniaki, opłacić rachunki, możemy się nawet wyspowiadać

E. spojrzała na mnie, jakbym opowiedziała dowcip, a ja tak zupełnie serio. Wiem, że pokutuje jakiś dziwny pogląd, że w necie to ogłaszają się same resztki społeczne, których nikt nie chce. Podobno, skoro szukasz miłości zza swojego monitora, to oznacza, że jesteś w jakiś sposób wybrakowany, czy to mało inteligentny, czy przystojny, jesteś oszustem, zależy Ci tylko na seksie, jesteś socjopatą, mieszkasz z rodzicami? Chyba mogę  podziękować Czesławowi Mozilowi, za to, że przyznał się do korzystania z serwisów randkowych (co prawda chyba tylko w celu znalezienia partnerki do łóżka, ale zawsze). Jest niski i nie można zrozumieć o co mu chodzi, ale przynajmniej jest znany i fajną muzę robi, a to wystarczy do znalezienia sobie żony bez pomocy internetu.

Dlaczego tak reklamuję portale randkowe? To proste, jest to wyjątkowo czasooszczędny sposób na poznanie kogoś. Wpisujesz w wyszukiwarkę swoje preferencje, zainteresowania, miasto, region w którym szukasz swojej połówki i po kilku sekundach pojawiają Ci się potencjalni kandydaci, a z całej rzeszy pokemonów i rzeczywistych odpadków społecznych trafiasz na kilka osób, które mogłyby wzbudzić Twoje zainteresowanie. Co robisz dalej? Zaczepiasz, piszesz. Tu co prawda pojawia się problem, bo niby to kobiety powinny być zaczepiane, adorowane, a te prawdziwie atrakcyjne nie muszą palcem nawet kiwnąć, żeby znalazło się kilku, co chcą zaprosić na kawę ze śniadaniem.

Zauważyłam, że ostatnio nawet facebook, stał się miejscem, w którym można kogoś poderwać. Zaczepiasz, ona/on odczepi i niedługo potem dochodzi do wymiany zdań. Poza tym, nawet najwięksi znani przeze mnie dżentelmeni (w rozumieniu dwudziestoparolatków) jak już poznają dziewczynę, to sprawdzają, czy jest im przychylna klikając z nimi. Za moich czasów używało się do tego esemesów, czy GG, dziś nie wiedzieć czemu jest to czat na fecebooku (ludzie, przecież on jest cholernie niewygodny, wiadomości nie docierają, dźwięk jest irytujący, brak wyraźnego wizualnego powiadomienia o nowej wiadomości. Moi znajomi, zwracam się do Was, komunikujcie się ze pisząc na mój numer GG).

Zaleta? Nie marnuje się czasu na umawianie się w kawiarni, cukierni, na spacer. Siedzisz wieczorem w bamboszach, maseczka z glinki zielonej na facjacie, kubek kakao obok i rozmawiasz z wybraną osobą. Dowiadujesz się czym się zajmuje, co lubi robić, co myśli na dany temat i przekonujesz się, czy w ogóle warto wychodzić z domu, żeby się z nią spotkać.

Szansa na spotkanie oszusta, skurwysyna, czy psychopaty jest równa do tej w realu. Pora tylko zrozumieć, że portale randkowe nie są tylko dla pasztetów i socjopatów. Żyjemy co raz szybciej, świat robi się co raz mniejszy, mamy co raz mniej czasu, a internet służy pomocą w poznawaniu nowych, ciekawych ludzi. Zamiast czekać na księcia z bajki, warto samej zrobić klik.

Piszę z własnego doświadczenia. K. był internetowym kolegą wobec, którego nie miałam żadnych planów związanych z zaangażowaniem uczuciowym. I co?  Sama go sobie znalazłam.

Tags: , , ,

zerwanie humanitarne

nie istnieje!

Read the rest of this entry »

Tags: , , , ,

ratujmy koty od desperatek i feministek

Tak sobie myślę, że kolejny zły facet w moim życiu i koniec ze mną. Skończę z kotem i butelką wódki, z maseczką na twarzy i petem w buzi wypisując na blogu swoje żale na wszystkich facetów, którzy chodzili, chodzą i będą chodzić po ziemi. Trudniej o obraz większej nędzy i rozpaczy, prawda? Read the rest of this entry »

Tags: , , , ,