Posts Tagged poradnik

szef idealny

Nie istnieje, zdaję sobie z tego sprawę. Wy też o tym wiecie, ale pozwólmy sobie na ten luksus by na chwilę pomarzyć i pogdybać, jakie cechy mogłaby meć taka istota, być może byłby to:

SPYCHOLOG NIESTOSOWANY

Czyli, nie kazałby nam na 3 dni po dostaniu maila w sprawie odesłania ważnych i pilnych dokumentów, które nie wiadomo, jak wyglądają i gdzie są, zostawiać to na naszej głowie i naszej odpowiedzialności. Prawdopodobnie nie musielibyśmy w tedy dzwonić po tych nieszczęsnych trzech dniach do swojego przełożonego z informacją „Pani A., ale my nie mamy tych dokumentów, przynajmniej, ja nie potrafię ich znaleźć…”

Po niezamówieniu dla klienta towaru, nie mówiłby Ci „Porozmawiaj z nim, bo on mnie opierdoli”.

W dniu składania zamówienia do centrali, pomimo tego, że tym zamówieniem zajmował się już 2 dni wcześniej, nie zostawiałby Ci do dopisania do niego pozycji z długiej listy rzeczy, które zamówić można i tych, którym wygasły nam już prawa autorskie, tylko dlatego, że sam nie wiedział które, to które.  I nie dzwoniłby do Ciebie w Twój dzień wolny, z pytaniem, dlaczego, jednak tego nie zrobiłeś.

BIORĘ NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Mógłby jeszcze, kiedy coś się stanie, czegoś się nie zrobi, coś przeoczy (mówię w formie bezosobowej, bo szef nigdy nie przyzna się że to właśnie jego zaniedbania), wziąć na siebie odpowiedzialność, powiedzieć jestem szefem, jeśli coś nie zostało zrobione, to moja wina.

JESTEM DYSPOZYCYJNY

Mógłby, kiedy zbliża się wizyta Szefa Wszystkich Szefów zrezygnować z dni wolnych (wszak taka wizyta zdarza się góra raz w roku)  i zająć się przygotowaniem obiektu, za który jest odpowiedzialny, nie zostawiając tego na głowie szarych pracowników, których podejmowane decyzje zawsze są złe.

DZWOŃ, JAK MASZ PROBLEM

Mógłby być otwarty na pomoc i pytania swoich podwładnych, zamiast mówić:

- możecie do  mnie dzwonić przez 2 godziny bo później będę na pogrzebie

- możecie do mnie dzwonić jak mnie nie ma, ale jak mnie NIE MA, że NIE MA, to nie dzwońcie

- nie dzwońcie do mnie bo jestem zmęczona

- nie dzwońcie do mnie, bo będę w szpitalu (po dwóch dniach) we Wrocławiu (kolejnego dnia) w Berlinie, nie biorę telefonu, więc i tak nie odbiorę – po czym wysyła Ci maila, a ip komputera z którego został wysłany wskazuje , że nie ruszył tyłka z miasta.

SPRAWIEDLIWY

Nie mówi Ci, że układał grafik pod siebie, bo musi odpocząć. Chodzi ubrany według dresscodu firmy, i wypełnia wszystkie obowiązki, które sam narzucił pracownikom.

OAZA SPOKOJU

A przynajmniej nie mów Ci, że jak dostanie opierdol z góry, to będzie na Tobie odreagowywał.

TOLERANCYJNY

Nie mówi Ci, że widać, że Twoja niepełnosprawność przeszkadza Ci w pracy, że w gruncie rzeczy nic do Ciebie nie ma, ale nie chce z Tobą pracować.

PRAWY

Nie każe Ci majstrować przy listach obecności podrabiając na nich podpisy osób, które już nie pracują razem z Tobą.

CZUJĘ SIĘ ŚWIETNIE

Mógłby chodzić przez jeden dzień w pracy uśmiechnąć się i powiedzieć, że czuje się dobrze, że nic go nie boli, nie ma półpaśca, anginy, grypy, gorączki, bólu pleców, czy bólu istnienia.

Boże, ileż jeszcze mogłabym mieć życzeń na temat, jaki mógłby być mój szef!

Tags: , , , ,

make life easier

Po raz pierwszy decyduję się napisanie recenzji innego bloga. W dodatku bloga, który narobił więcej zamieszania niż Kominek, który sprawia ostatnio wrażenie, że przestaje lubić swoją pracę, czy też przechodzi okres wypalenia.

O jakim blogu mowa? O blogu, który zupełnie mnie zaskoczył. O blogu, którego współtwórczynią jest Kasia Tusk.

Prasa plotkarska przyzwyczaiła nas, do dziwnych informacji na temat córek polityków, ich znajomości, czy imprez. O ile oswoiliśmy się z Olą Kwaśniewską, o tyle zła sława Herbuś stawia znak zapytania, na „prowadzenie się” Wałęsówny (nie wiem której). Portale plotkarskie zrobiły blogowi świetną reklamę, nawet nudne zdjęcie Kasi wychodzącej z salonu urody robi hałas, a hałas przyciąga uwagę.

(tak, staram się regularnie przeglądać plotka i pudelka, moje życie bez tego byłoby nudne i musiałabym pisać magisterkę)

Domyślacie się więc jaka była moja reakcja, kiedy dowiedziałam się, że córka premiera prowadzi bloga i to (o zgrozo!) bloga o modzie. Rok, może dwa lata temu miałam bzika na punkcie szafiarek, tego co pokazują i o boże jakie one fajne! Dowiedziałam się co oznacza słowo vintage, kupiłam okulary Wayfayer, miętowy lakier do paznokci i marzyłam o platformach.   Szafiarek robiło się co raz więcej. Przeglądałam co raz więcej blogów i nagle zaczęło do mnie trafiać –  90% z nich wygląda tak samo. Skarpetki do sandałów, kujonki, torebki z e-torebka.pl, koturny, platformy, wszystkie palce opierścionkowane, a pierścionki z dzikami, jeleniami, świniami i bobrami. Sowy, sowy, skórzane legginsy, camel. Zaczęło wiać nudą. Do tej pory przeglądam 3 blogi szafiarskie, które jako tako dobrze się ogląda, ale już nie staram się czytać, tego co waćpanny na nich umieszczają. Tym bardziej komentować, kiedy usuwa się wszelkie nie piejące w zachwycie komentarze (zauważyliście, że szafiarki mają często strasznie upierniczone buty? I nikt mi nie wmówi, że 2-3cm luzu pomiędzy butem a piętą, to efekt szczupłej stopy…).

Wracając do Kasi – nie spodziewałam się niczego dobrego, bo skoro zwykłe dziewczyny pokazujące swoją szafę, są tak pretensjonalne i zmanierowane, a co raz więcej pojawia się na ich blogach konkursów, nici dentystycznych, reklam, czy fotek z modowych imprez, to co dopiero będzie u córki premiera? Wiecie jak to jest z nami, polaczkami… Nie znamy, nikt nam nic nie zrobił, ale ponieważ ma lepiej od nas (chociaż nawet nie wiemy na czym to lepiej miałoby polegać) z miejsca jesteśmy uprzedzeni. Tak, też było i ze mną. I wiecie co? Głupiam niemożebnie!  Kajam się okrutnie!

Okazało się, ze blog Kasi i Zosi, to coś czego mi brakowało. Ciepły, pastelowy w dodatku do robienia life easier, bo jak patrzy się na zdjęcia na blogu, to człowiekowi wydaje się, że zdecydowanie brakuje mu w życiu prostych przyjemności, naiwnej estetyki i nienachalnych opinii. Taki właśnie jest Make Life Easier, bezpretensjonalny, praktyczny, ciepły. Chce się go oglądać i chce się czytać, a wbrew pozorom nie jest tylko o modzie. Blog o wszystkim, znajdziemy tam proste przepisy (skoro ja mówię, że proste, to już coś znaczy), recenzje książek, filmów. W strojach, które dobiera Kasia można spokojnie wyjść na ulicę, są ładne, proste, nie wymagają poświęceń, jak odsłanianie gołych nóżek zimą, czy buty w których nieumiejętne chodzenie grozi kalectwem (i mówi to dziewczyna skazana na 10cm obcasy). Wszystko opowiedziane za pomocą ładnych, wesołych, może trochę słodkich zdjęć, i  lekkiego, ciepłego stylu. Zupełnie inaczej niż ja. :)

Kochani, polecam! Pomimo, że wiem, że taką recenzję o kant dupy można rozbić. Wpadnijcie tam, przekonajcie się.  Mnie ten blog nastraja do bycia miłą, a to już coś.

PS:  W całym ogromie szczęścia, jakie mnie spotyka zaczynam nawoływać ludzi do bycia miłymi, a nie szyderczo-oziębłymi.  Bycie uprzejmym i ustąpienie babci miejsca w tramwaju nie jest modne. Wszyscy chcemy być House`m, chcemy być vintage, zajmować się fotografią, biegać z kubkiem ze starbucksa, udając, że widzi się głębszy sens w filmach Lyncha, Almodóvar wcale nie jest kiczowaty, a Allen czymś potrafi zaskoczyć, w dzień nie mieć dla nikogo czasu i narzekać, że jest się singlem, nienawidzić Coelho, zachwycać się Ulissesem, którego się nie rozumie, wieczory spędzać poza domem, słuchać dubstepu, lub indie. I być takim cwaniakiem, pewnym siebie, głupio-mądrym, któremu mam ochotę rzucić kiepem w twarz polaną benzyną. To, że znajdując się w centrum happeningu o tym, że kocha się Szczecin, na pytanie dlaczego się go kocha odpowiada:  - A skąd Pan wie, że kocham Szczecin? – tonem prześmiewczym. A nie kocha Pani? - pyta zdezorientowany dziennikarz. No,  kocham. - odpowiada tonem oczywistej oczywistości.

Miłujcie się.

Tags: , , , ,

jak przetrwać porzucenie, czyli poradnik dla potrzebujących

Po pierwsze, jeśli jesteś osobą porzuconą, oznacza, że jesteś osobą głupią. Zazwyczaj w dochodzeniu do siebie po rozstaniu chodzi o to, by zrozumieć kilka podstawowych prawd, a to, że osoba porzucona jest głupia, jest pierwszą z nich. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , ,